Ulotkowy SPAM
Od jakiegoś już czasu planowałem napisać coś w tym temacie. Do napisania tego wpisu ostatecznie sprowokował mnie wpis na blogu “Reklama świetna i szpetna“, gdzie Pracus przy okazji opisywania ulotek poprosił o własne komentarze na ich temat.
Z mojego punktu widzenia ulotki są “złem koniecznym”, a co za tym idzie ich wydawcy raczej na mnie nie zarobią. Zresztą ja im tego nie ułatwiam – jeżeli widzę osobę na ulicy która rozdaje ulotki, to zazwyczaj ją omijam, ew. mówię “Dziękuję” zanim zdąży ona wyciągnąć do mnie rękę z ulotką.
Poza ulotkami rozdawanymi na ulicach są jeszcze ulotki wrzucane do skrzynek pocztowych i dostarczane pod drzwi mieszkań. Te ulotki też zwykle wyrzucam do kosza, nawet na nie nie patrząc (patrzę tylko tak długo aby móc rozróżnić czy to list, awizo z poczty czy kolejna kolorowa ulotka).
Czasami jednak trafiają się ulotki, na które zwrócę większą uwagę. Są to ulotki gdzie ich projektanci zastosowali niestandardową formę, co pozwoliło im się wyróżnić wśród tego całego ulotkowego śmiecia. Najprostszą taką metodą jest chyba przygotowanie zamiast klasycznej ulotki zaproszenia do skorzystania np. z oferty czy wzięcia udziału w nowej promocji, włożenie go do koperty i w takiej postaci dostarczenie do skrzynek pocztowych.
Odmianą powyższej wersji jest skorzystanie z pocztówek. Pamiętam że raz w okolicach Dnia Kobiet w skrzynkach pocztowych znalazły się ulotki – pocztówki ze zdjęciem róży z jednej strony, które na odwrocie miały w miejscu na życzenia tekst reklamowy.
Ostatnią ciekawą formą ulotek z którą miałem okazję się spotkać są ulotki udające że nie są ulotką, a czymś innym. Raz znalazłem w skrzynce ulotkę, która na pierwszy rzut oka wyglądała na jakieś oficjalne pismo ze spółdzielni mieszkaniowej (choć to też było trochę nietypowe, bo takie pisma zazwyczaj są dostarczane osobiście, i ich odbiór trzeba potwierdzić podpisem). Innym razem w skrzynce znalazła się ulotka udająca awizo z poczty – tą ulotkę jeszcze gdzieś mam, wrzucę ją kiedyś tutaj na bloga.
Podsumowując: jeżeli chcesz skutecznie dotrzeć do mnie ze swoją ofertą stosując ulotki, musisz nadać im nietypową formę. Innej drogi nie ma (no chyba że do najbliższego kosza
).

Październik 26th, 2008 o godzinie 11:13
trackback dziala, dziala, tylko musze zaakceptowac
Październik 27th, 2008 o godzinie 19:54
No tak, to wiele tłumaczy
Listopad 10th, 2009 o godzinie 21:09
Według mnie to w ogóle jest wyrzucanie pieniędzy – takie wciskanie ulotek na ulicy, przecież to wszystko ląduje w koszu. Ulotka ma sens jak jest rozdawana wśród zainteresowanych, a najwyższą skuteczność ma gdy ją sobie ami wezmą np. z półki w aptece, banku itp.
Maj 29th, 2010 o godzinie 14:44
Szczerze powiedziawszy nie cierpię ulotek, gdy patrzę jak moja skrzynka pocztowa jest tym zapchana to zbiera się we mnie ochota na wiadomość do odpowiednich służb. To gorzej niż spam mailowy.
Ulotki dla zainteresowanych – tak. Ulotki wciskane na chama – nie!
Czerwiec 24th, 2010 o godzinie 13:19
No tak, zgadzam się z Wami – wciskanie ulotek na ulicy nie ma sensu – taka reklama do nikogo nie trafi. Z drugiej jednak strony ulotka w aptece /jak napisał adaś/ może kogoś zainteresuje.
z jeszcze innej beczki to ulotka reklamowa jest najtańszą formą reklamy – wiele osób korzysta z nich bo droższe formy promocji są po prostu za drogie